Odkrycie Ameryki
Dzięki wyprawom morskim, dokonywanym w średniowieczu, poznaliśmy nie tylko nowe surowce czy przyprawy, ale co najważniejsze nowe lądy. Do tak wyniosłego odkrycia przyjmuje się odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Mimo, że istnieje wiele sprzecznych teorii wokół tego zdarzenia to w historii uważa się właśnie jego za pierwszym, który dotarł do tego kontynentu. Paradoksem w całej sytuacji jest fakt, że chciał on odkryć drogę morską do Indii i zgodnie z teoria o tym, że Ziemia jest kulą, myślał, że dotarł do Indii. Jednak po kilku wyprawach, doszedł do wniosku, że to zupełnie inny kontynent.
Podróżował wraz ze swoją ekipą na trzech statkach, z czego najważniejszy nosił nazwę „Santa Maria”. Wszyscy wierzyli, że to on odkrył ten kontynent, do momentu podróży Amerigo Vesspucciego, który dotarł do Ameryki dwadzieścia lat po Kolumbie i nie bał się stwierdzić, że to nowy ląd. Stad właśnie, od jego imienia, Ameryka posiada swoją nazwę. Jednak nikt nie kwestionuje tego, że to dzięki Kolumbowi mamy nasze Ameryki.
Odkrywanie świata
Kiedy weźmiemy podręcznik do historii, czy jakąkolwiek książkę historyczną, opisującą najdawniejsze czasy, możemy zauważyć, że dawne wyprawy zajmują bardzo ważne miejsce w historii ludzkości.
Odkrywanie świata miało bardzo duże znaczenie nie tylko dla ówczesnych mieszkańców świata, ale ma duże znaczenie dla nas. Można powiedzieć, że dzięki wszelkim wyprawom, jakich podjęli się podróżnicy, uformował się współczesny obraz świata. Któż nie zna Ferdynanda Magellana, czy Krzysztofa Kolumba? Oni nie tylko odkrywali nowe lądy, pozyskiwali nowe szlaki, które w przyszłości stały się szlakami handlowymi, ale przede wszystkim zdobywali nowe surowce, nowych ludzi do pracy, przywozili egzotyczne przyprawy, czy kolonizowali dzikie tereny, które obecnie stanowią rozległe i bogate metropolie. Żegluga stała się sposobem na zaspokojenie ciekawości o świeci i wykorzystaniem nowości w dziedzinie kartografii i nawigacji, co tym bardziej powodował chęć dalekich wypraw, które mogły być niebezpieczne i często zdarzało się, że nie wszyscy wracali z nich cało lub żywo.